arrow_back Powrót do analiz
Bilans Prawdy • Weryfikacja faktów

BILANS PRAWDY: Czy Polska może jednostronnie wyjść z systemu EU ETS?

Werdykt

FAŁSZ

Sprawdzana teza: "Złożenie projektu ustawy uchylającej krajowe przepisy o EU ETS (w oparciu o wyrok TK z 2025 r.) pozwoli Polsce na legalne i skuteczne opuszczenie unijnego systemu handlu emisjami oraz natychmiastowe obniżenie rachunków za prąd o kilkadziesiąt procent."

Krótki bilans: Wyjście z systemu EU ETS poprzez uchylenie krajowych ustaw jest prawnie niemożliwe bez opuszczenia Unii Europejskiej, nie obniży natychmiast rachunków o kilkadziesiąt procent, a powoływanie się na wyrok TK z czerwca 2025 roku opiera się na błędnej interpretacji skutków prawnych tego orzeczenia.

BILANS PRAWDY: Czy Polska może jednostronnie wyjść z systemu EU ETS?

Szczegółowa analiza faktów

Dnia 10 sierpnia 2026 roku wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek zapowiedział złożenie projektu ustawy, która ma rzekomo umożliwić Polsce legalne wyjście z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Projekt ten zakłada uchylenie dwóch ustaw implementujących: ustawy z dnia 12 czerwca 2015 roku o systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2 oraz ustawy z dnia 17 lipca 2009 roku o systemie zarządzania emisjami gazów cieplarnianych i innych substancji. Polityk argumentuje, że wyjście z systemu przyniesie natychmiastowe obniżenie rachunków Polaków za prąd o kilkadziesiąt procent, powołując się przy tym na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 10 czerwca 2025 roku. Analiza prawna i ekonomiczna wykazuje jednak, że tezy te nie znajdują poparcia w faktach.

Po pierwsze, jednostronne wycofanie się z EU ETS jest prawnie niemożliwe dopóki Polska pozostaje członkiem Unii Europejskiej. System ten opiera się na dyrektywie unijnej (Dyrektywa 2003/87/WE), która jest prawem nadrzędnym nad ustawami krajowymi. Sama likwidacja polskich przepisów wdrożeniowych nie zwolniłby kraju z obowiązków traktatowych, lecz doprowadziłaby do następujących konsekwencji:

  • Wszczęcia przez Komisję Europejską procedury naruszeniowej, co nieuchronnie skutkowałoby procesem przed TSUE i nałożeniem na Polskę kar rzędu dziesiątek milionów euro dziennie.
  • Przedsiębiorstwa energetyczne wciąż podlegałyby pod unijne wymogi – niezastosowanie się do nich skutkowałoby karami administracyjnymi w wysokości ponad 100 euro za każdą tonę CO2 wyemitowaną bez pokrycia, co groziłoby ich natychmiastową niewypłacalnością i zablokowaniem dostępu do europejskiego rynku energii.

Po drugie, argument o natychmiastowej redukcji cen energii pomija strukturę dochodów budżetowych. W latach 2013–2025 Polska zarobiła na sprzedaży uprawnień do emisji łącznie ok. 138,6 mld zł, z czego większość zasiliła budżet państwa dopiero po 2019 roku. Choć NIK wykazała w raporcie, że zaledwie 1,3% tych środków przeznaczono bezpośrednio na transformację energetyczną, to wpływy te stanowiły kluczowe źródło finansowania rządowych programów osłonowych i dopłat mrożących ceny prądu. Brak tych środków w budżecie państwa (szacowanych na 15–25 mld zł rocznie) uniemożliwiłby dalsze dotowanie taryf, co mogłoby paradoksalnie doprowadzić do wzrostu obciążeń odbiorców końcowych.

Po trzecie, powoływanie się na wyrok TK z 10 czerwca 2025 roku (sygn. akt K 10/24) jako na podstawę prawną do demontażu systemu ETS w Polsce jest nadużyciem. Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wyroku wprost wskazał, że postępowanie w zakresie przepisów bezpośrednio ustanawiających system EU ETS zostało umorzone. Sędzia sprawozdawca zaznaczył, że wyrok nie wywiera bezpośredniego wpływu na funkcjonowanie systemu handlu emisjami w Polsce, a jedynie zakwestionował odejście od zasady jednomyślności przy niektórych decyzjach Rady UE wpływających na krajowy miks energetyczny.